Zbych poszalał ze specjalistami od PR. Mało tego, nie ominął także wizażystki. Nie było potu na twarzy, jednak jestem przekonany, że główna postać afery hazardowej spociła się zupełnie gdzie indziej. Nie będę odnosił się do merytorycznej treści wypowiedzi Zbigniewa Chlebowskiego. Ta po prostu ograniczała się do słów „nie wiem”, „nie pamiętam”. Choć skomentować należy pamięć byłego szefa klubu PO. Jest ona w fazie postępującej amnezji, bo czy inaczej można nazwać braki pamięci co do rozmów na temat ważnych decyzji państwowych? Trudno się mówi – Bartek Arłukowicz musi się bardziej postarać. Mapa i geograficzne rozpiski położenia niektórych miejscowości mogą na takich jak Chlebowski nie wystarczyć.
Skupmy się jednak na wizerunku. Widać po nim, że pamiętna „spocona” konferencja prasowa Z. Chlebowskiego było kompletnie nieprzygotowana i ominęli ją szerokim łukiem specjaliści PO(R). Tym razem jednak stanęli na wysokości zadania. Uśmiechnięty wyraz twarzy miał sprawić, że widz stanie po stronie pewnego siebie Zbigniewa. Uśmiechów było bez liku. Do tego zapewnienia o przyjemności przy odpowiedziach na kolejne pytania sprawiały wrażenie pewności i czystego sumienia. Za słowami i mimiką szła także mowa ciała. Ręce. Czy ktoś zwrócił uwagę na ręce? Teraz były otwarte ku górze, rozkładane tak by pokazać „jestem czysty, nie mam nic do ukrycia”. Ruchy rąk nie wędrowały w kierunku głowy, co czynił Chlebowski tak nieporadnie podczas dawnej konferencji prasowej. Wtedy to dotykał to nosa, to ucha. Ewidentnie ciało mówiło – mam coś do ukrycia.
Nie widać było potu. W kuluarach podobno przy każdej przerwie malowano i pudrowano ważnego polityka PO tak by nie sprawiał znanego wrażenia człowieka zagubionego, który nie potrafi ukryć emocji.
Do tego doszedł jeszcze przewodniczący komisji, który skakał tak jak miał zagrać. Ciągle przerywał, ciągle ponad przeciętność pilnował regulaminu i dziwnych zasad wprowadzanych tylko w stosunku do posłów opozycji. Dokładając do tego braki pamięci o ważnych rozmowach z ważnymi kolegami takimi jak Miro mamy idealną mieszankę kamuflażu jaki zafundowała w tym spektaklu PO widzom. Na szczęście w poprzedniej odsłonie Chlebowski show nie maczali palców specjaliści od PR. Nie ukryli tego co krzyczało ciało Chlebowskiego. A krzyczało dużo – wystarczy podstawowa wiedza o zachowaniu ludzkiego ciała.
Więcej na www.naczas.onet.pl
|