| Władcy Marionetek to dobry dokument. Niestety Sekielski dopuścił się sam lub z pomocą współtwórców pewnych nadużyć. Najmniej oberwało się o dziwo SLD. Władcy Marionetek to dobry dokument. Niestety Sekielski dopuścił się sam lub z pomocą współtwórców pewnych nadużyć. Najmniej oberwało się o dziwo SLD.
Do dokumenty podchodzę jako do gatunku z natury rzeczy mocno naturalnego. Co oczywiście nie znaczy, że nie może on być nacechowany danym spojrzeniem, daną wizją. Powiem szczerze, że nie jestem zaskoczony. Spodziewałem się właśnie takiego filmu. Może z racji na baczną obserwację poczynań duetu Sekielski-Morozowski w ostatnim czasie trochę mocniej obawiałem się ataku w kierunku SLD. To jednak PO i Tusk, a także PiS i Kaczyński stali się „ofiarami” samych siebie. Od lat wiadomo, że polityka jest jak gorzka czekolada. Sztaby osób odpowiedzialnych za wizerunek świadczą swoje usługi by opakowanie wskazywało, że jednak czekolada jest słodka. Jak najsłodsza. Coraz bardziej wyrafinowane techniki sprawiają, że można korzystać z nowych środków przekazu. Tomasz Sekielski wskazać chciał, że techniki nie usprawiedliwiają niektórych zachowań. I tak wskazał, że Tusk kłamie. Nic nowego mógłbym rzecz. Po prostu ktoś w wyrafinowany sposób to sprawdził, poszukał, powęszył. Kaczyńskiemu też się oberwało. PiS i Porozumienie Centrum – jednak kto to rozlicza, pyta Sekielski dość trafnie. I tak próbuje wskazać kolejne nieprawdy. To jak postąpiła PO ze swoim wielkim sukcesem – zbiórką podpisów pod referendum 4 X TAK uwypuklił idealnie. Porównania z niszczeniem dokumentów wręcz idealne. Film jest zrobiony zdecydowanie pod masy, które nienawidzą polityków, nie znoszą apanaży które im się należą. Nie lubią wybranych przez siebie innych ludzi. Film zatem idealnie nadaje się po polską publikę i w większości stawia trafne pytania i tezy. Jednak, gdy ktoś zna choć jedną sprawę głębiej może dojść do wniosku, że jest on mimo precyzyjnego warsztatu lekko manipulowany.
Od razu przechodzę do konkretów. Miałem do pewnego momentu wrażenie, że SLD nie obrywa, bo po prostu nawet jeśli nas coś trapiło (czytaj afera medialna goniła aferę), to słowność wśród naszych była zawsze na pierwszym miejscu. I na ekranie pojawił się mój kolega Tomasz Kalita. Rzecznik prasowy Sojuszu zaprosił do siedziby przy ul. Rozbrat. Nie poznałem jednak biura prasowego. Sekielski chciał wykazać, że SLD wszystkim manipuluje, że ustala jakie słowa klucze są najlepsze, że owe słowa nie mają nic wspólnego z czystymi intencjami, że wszystko jest wyrachowane i oparte na kalkulacji. Otóż tutaj ma miejsce owo nadużycie i manipulacja. Tomek wydał mi się jakby młodszy. Był to materiał wyciągnięty z archiwum. Biuro prasowe było umiejscowione jeszcze gdzie indziej niż obecnie. Kalita opowiadał z sobie charakterystyczną pasją o nowej technologi… bramce sms, którą mogliśmy wykorzystać do kontaktu z dziennikarzami, do przesyłania komunikatów politycznych, stanowisk SLD. SMS jak SMS ma ograniczoną liczbę znaków. Stąd też komunikaty musiały być zwięzłe. Z materiału można było jednak wyczuć torowanie wizji redaktora, że ta partia manipuluje wyborcami, szczędzi im informacji. W kontekście całego dokumentu można było wyciągnąć jeden wniosek – kłamie. A przecież owy archiwalny materiał z Kalitą był kręcony do zupełnie innego celu. Był wyciągnięty z zasobów TVN. SLD w tym czasie wprowadzało system komunikowania się z politykami i dziennikarzami za pomocą SMS-ów. Rzecznik pokazał jak ten system funkcjonuje. Jakie są nowości w działaniach centrum prasowego. Jak wyszło? Wyszło tak, że partia to fabryka manipulacji. Tak właśnie miało widocznie wyjść według współtwórcy programu „Teraz My”. Wykorzystywać jednak archiwalne materiały dotyczące zupełnie innej kwestii w celu spełnienia własnych ambicji dziennikarskich nie przystoi najlepszemu dokumentaliście.
Ogólne wrażenie było jednak pozytywne. Dokument pokazuje zaangażowanego Sekielskiego, jego pogoń za prawdą. Widocznie jednak Pan Redaktor przesiąknął tym, o czym sam robi od lat materiały. Nie do końca daje prawdzie przemówić. Im dokument mniej nacechowany chęcią ukierunkowania go, tym lepiej. Jeszcze trochę nauki od Jacka Bławuta czy nawet od Ewy Ewart się jednak przyda. Wydaję się jednak, że owy materiał to epizod w karierze Sekielskiego. Karierze, która kwitnie dzięki politykom i tym jacy są. A ci są odzwierciedleniem narodu. Twórca Władcy Marionetek powinien się zatem cieszyć, że mieszka w kraju nad Wisłą. Tematów nie zabraknie.
|