| Niewierny Tomasz znów zaszokował swoją bezwstydną szczerością. Wiemy już, że jest kandydatem widmo, który nie wierzy nawet w siebie. Zatem biedny SDPL już dawno powinien się rozwiązać i wstąpić do SLD. Niewierny Tomasz znów zaszokował swoją bezwstydną szczerością. Wiemy już, że jest kandydatem widmo, który nie wierzy nawet w siebie. Zatem biedny SDPL już dawno powinien się rozwiązać i wstąpić do SLD. Tomasz Nałęcz na spotkaniu swojego ugrupowania w Ciechocinku stwierdził, że żaden kandydat szeroko pojmowanej lewicy nie ma szans na wejście do drugiej tury. Pewnie myślał o sobie i dość trzeźwo ocenił własne możliwości. To głos sfrustrowanego polityka, który nie tylko wypadł z torów, ale nawet na bocznicy nie może się ustawić. Najpierw było nieudolne porównanie do Obamy. Prezydent USA jest jednak ciemnoskóry, a Nałęcz wydaje się przy nim po prostu bezbarwny, stąd też nie było to za bardzo trafne. Sam kandydat małej partii lewicowej nie zauważył, że ona powoli znika. Nie ma już nawet w przekazie Borowskiego, który wypalił się całkowicie.
Nadzieją są jeszcze młodzi politycy tej formacji, którym coraz bliżej do SLD i jest kwestią czasu, kiedy wstąpią w nasze odmłodzone szeregi. Niestety jeśli, ktoś pluł na inne partie lewicowe nie może liczyć na nie wiadomo jaką łaskę. Tym bardziej, że pluł w sposób brzydki i wielokrotnie. Martwię się natomiast, że Nałęcz postąpił jak polityczny ateista. Nie wierzy, a powinien. Jak nie w siebie, to w innego kandydata lewicy, Jerzego Szmajdzińskiego. Ten ma wiarę w Sojusz, lewicę oraz wygraną. I dla takich ludzi w polityce będzie zawsze miejsce.
W związku z tym, że brak wiary przekroczył już nawet słynną linię czołową Nałęcza apeluję do nie tylko niewiernego, ale także niewierzącego Tomasza. Wycofaj się Panie Nałęcz, póki jeszcze można zachować choć rysy twarzy. Dla dobra lewicy.
|