Wielu polityków, zwłaszcza byłych, coraz bardziej zapomnianych działaczy, dotyka bolesny spadek formy. Być może usunięcie z parlamentarnych objawia się właśnie takim politycznym wycieńczeniem. Do tego grona dołączył Tomasz Nałęcz i udzielił wywiadu ewidentnie pisanego żółcią. Ciężko jest z nim polemizować, bo łatwiej odnosić się do faktów, a nie do wyimaginowanych opinii, jednak faktów u Nałęcza jak na lekarstwo.
U podstawy ruchu robotniczego zawsze doszukać można się elementów rewolucyjnych. To chęć zmian i chęć stanowienia o własnym losie towarzyszyła od zarania dziejów klasie społecznej jaką byli i z pewnością będą pracownicy fizyczni. Jeszcze przed Heglem bowiem Ci, którzy swój znój i trud przedkładali nad produkcję służącą ogółowi społeczeństwa, chcieli stanowić o swych prawach w tej ciężkiej i żmudnej misji. Nie było jednak synchronizacji owych dążeń do wolności pracowniczej. Nie było, bo wydaje się, że być nie mogło - zbyt mały przepływ informacji i zbyt duża bojaźń przed batem magnatów sprawiał, że wewnętrzne potrzeby tłumione były w zarodku. Georg Friedrich Hegel jako piewca świadomego racjonalizmu (tego uduchowionego można by rzec) podzielił jako pierwszy społeczeństwo na klasy i dał ramy do dalszych podziałów, które z pewnością wykorzystał w dalszych rozważaniach Karol Marks.
Stało się to, na co oczekiwało większość terenowych działaczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Jedno jest pewne - rozstanie się Partią Demokratyczną to bardzo ważna decyzja w działalności lewicy w Polsce. Grupa Onyszkiewicza i Geremka mająca u swojego źródła niezrealizowaną i bezwyrazową Unię Wolności, czyli partię, która jako pierwsza poznała smak rozwodu z poparciem społecznym w naszym kraju, najbardziej odstawała od programu lewicowego. Decyzja choć słuszna to zdecydowanie spóźniona.
Wieloletni Prezydent Kuby odchodzi z działań na najwyższym szczeblu. Co to oznacza dla Kubańczyków i dla Świata? Należy spróbować odpowiedzieć sobie na to pytanie przyglądając się osobie samego Castro. To przede wszystkim przywódca słynnej rewolucji kubańskiej, po której to zyskał przydomek El Comendante. Jak taka osoba, która być może po części odpowiada za nawet 100 tysięcy ofiar, może jednocześnie spotykać się z Janem Pawłem II ? Fenomen wodza, którego nie ograniczało zbyt wiele, do dziś jest niewyjaśniony i być może tak pozostanie... Sięgnijmy jednak przy tym do postaci generała Batisty (wł. Fulgencio Batista y Zaldívar).